*Leon*
*2 miesiące później*
*Godzina 13:00*
Wróciliśmy z wycieczki.Było cudownie.Odebraliśmy Maricę i wróciliśmy do domu.Dwa miesiące od wycieczki to nie aż tak dużo a ja już tęsknie za tymi chwilami sam na sam z Violettą.A teraz dziecko, praca, dom itno ( i tak na okrągło)
Nareszcie weekand ja i Viola nie pracuje w dni wolne więc mamy trochę czasu dla siebie.Siedzimy na dolę ja zajmuję się Maricą a moja żona robi obiad =)
Nagle zadzwonił mój telefon.Nieznany numer.
Leon: - Halo?
Wesi: - Hej Leon.Pamiętasz mnie? To ja Wesi twoja kuzynka.
L: - No jasne że pamiętam witaj Wesi.Co słychać.Nie mieliśmy kontaktu tyle lat.
W: - Wiesz przeprowadziłam się kilka dni temu do Buenos Aires, mam 3 miesięcznego syna Beeta ( Bita) i męża Diego.A u ciebie?
L: - No mam żonę Violettę, 6 miesięczną córeczkę Maricę i też mieszkam w Buenos Aires.
W: - No to świetnie.Zapraszam ciebie,Twoją żoną i córeczę na kolacje dziś wieczorem o 18:00.Proszę przyjdzcie.
L: - No pewnie że przyjedziemy.Do zobaczenia.
W: - Pa.
Odłożyłem telefon i widziałem że Vilu była wkużona
- Co to za Wesi?- zapytała wnerwiona.
- Spokojnie kochanie to tylko moja kuzynka.Byliśmy strasznie związani ze sobą i wogóle.A pewnego dnia po prostu znikła.Bez śladu.- powiedziałem a ona się trochę uspokoiła.
- To dobrze. A co od ciebie chciała- spytała z upewnieniem
- Vilu nie widzieliśmy się tyle lat a ty się pytasz co chciała?Ale jeśli chcesz wiedzieć to zaprasza nas- ciebie, mnie i naszą córkę na kolacje o 18:00.- odrzekłem
- Ok.Fajnie by było gdzieś się wyrwać.- przytuliła mnie.- Kocham Cię.
- Ja ciebie też. - pocałowałem ją czule.
* 4 i pół godziny później*
Ja jestem na dole ubrany w białą koszulę, granatowy garnitur i czarne jeansy.Marica jest ubrana w czerwoną sukienkę, która ma czarne groszki.
- Violu, kochanie schodzisz?- zapytałem wołając z dołu.
- Już idę.Chwilka.- wołała spiesznie.
I tu nagle moja żona schodzi z naszych schodów.Wygląda pięknie.
- Wyglądasz cudownie- powiedziałem prawdę.
- Dziękuje kochanie- odpowiedziała całując mnie w usta.Marica w pewnej chwili się nawet zaśmiała.
*1 godzina później*
Weszliśmy do domu, powitania, całuski.Mieszknie skromnie lecz fajnie użądzone.Stoimy w korytarzu i tu stąd ni z owąd pojawia się jej mąż - Diego.
- Dobry wieczór wszystkim.- przywitał się.- Dobry wieczór...- chórem ja i moja żona.
Weszliśmy do salonu pogadaliśmy przez chwilkę i zapłakał Beet.Wesi wzieła go na ręce jest naprawdę słodki.
- Ale słodki!- Violetta powiedziała do Wesi.
- Dziękuje- podziękowała moja kuzynka.Większość czasu spędziliśmy w miłej atmosferze. Na starych pogaduszkach itp. ale najważniejsze jest, że ona jest tutaj z nami.
* Marco*
Ja nie mogę pojąć Fran jest w 3 miesiącu ciąży okazało się że gdy ona dowiedziała się o niej to była w 1 miesiącu.Non stop wymiotuje aż kiedyś zwymiotowała na kanapę ale jakoś to idzie.Francesca i Eliot śpią a ja oglądam mecz FC Barcelona VS Real Madrid.Nie wiem za kim jestem ale chyba za FC Barceloną.Nagle moja żona płaczę.Biegiem idę do góry.
- Kochanie co się stało??- zapytałam zdziwiony.
- Patrz jaka wielka mucha- krzyczała Fran.
- Złotko to tylko mucha.Zobacz otworzę okno i ona sobie poleci- uspokajałem ją
Dla mnie to to normalka ostatnio moja żona krzyczała że wielki pająk wleczę się po podłodze a to tylko czarny kłaczek ze spodni.Ona już po prostu w ciąży taka jest :)
___________________________________________
Mam nadzieje, że się wam podoba ;)
Sporo się na nim na pracowałam!
Jadę na majówkę ale w hotelu jest dostęp do wifi więc będę pisała rozdziały.Miluśkiej majówki życzę Wam udanej pogody i zawsze uśmiechniętej buzi :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz