czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 8

"Urodzinki Marici"
*6 miesięcy później*
*Leon*
Dziś nasza kruszynka kończy już rok.Jest już taka duża.Obudziłem się o 9:00.Viola jeszcze śpi.Wstałem z łóżka, ubrałem się w granatową koszulę i jeansy.Odświeżyłem się i zeszłem na dół.Zjedłem śniadanie i żeby nie budzić Violetty poszłem po torcik dla małej.
*godzinę później*
Na szczęście cukiernia była otwarta.Zamówiłem tort z napisem "Pierwsze urodzinki naszej słodkiej kruszynki" .Dla naszej córki będą dwa torty.Jeden osobisty dla niej a tort a ten drugi z napisem będzie dla gości.Za 2 godziny będą do odbioru.Imprezkę urodzinową mamy o 13:00 więc niestety muszę obudzić Violettę.Tak bardzo lubię na nią patrzeć jak słodko śpi.Muszę przyznać, że teraz nie wiemy do kogo Marica jest podobna.Chyba do Angie. Po kilku chwilach byłem w domu.Po drodze kupiłem różne balony i duży plakat z napisem "1 urodziny 1 chwile"Oczywiście wszystko na różowo.Po wystrojeniu musiałem obudzić Violettę
- Violetta.Obudź się!Dziś urodziny Marici- zawołałem
- Co? To dzisiaj? A jeszcze pięć minut- powiedziała kładąc się na bok.
Moja żona jest szalona
- Violu jest 10:00 proszę Cię.Za trzy godziny przychodzą wszyscy goście.- powiedziałem ciągnąc ją z łóżka.
- No dobra idę Chwilka - odrzekła w białym szlafroku z czarnymi kropkami.
- Ja schodzę na dół.Marica jeszcze śpi.Więc mamy jeszcze minimum godzinę za nim się obudzi..- odparłem wychodząc z naszej sypialni.
*1 godzinę później*
Vilu szykuje jedzenie itp a ja ustrajam nasz dom balonami, serpentynami i różnymi innymi rzeczami.Pomyślałem, że pójdę zobaczy co u naszej kruszynki ale moja żona wołała mnie z dołu
- Leon przynieś tą porcelanową biedronkę z piwnicy na prezent dla Marici.
Nasza malutka solenizantka
- Ok już idę.- od krzyknąłem z góry.
Wziąłem ten prezent widać, że był zapakowany w różowe prostokątne pudełko owinięte jakąś białą wstążką.
Zaniosłem jej ten prezent i poszłem do pokoju Marici zobaczyć czy jeszcze śpi.
Oj śpi tak słodko.Ale lepiej dla nas jeśli się nie obudzi.Będziemy mieli więcej czasu na przygotowanie przyjęcia.
*4 godziny później*
Wszyscy goście super się bawią,Przyjechali nasi rodzice, nasi przyjaciele, Wesi, Diego i Beet oraz dalsza kuzynka Violetty- Magdalen.
Czas na zjedzenie torta.Jak uzgodniłem to z Violą nasza córeczka dostaje mniejszy osobny torcik.


-Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam.Sto lat sto lat niech żyje, żyje nam. Jeszcze raz, jeszcze raz niech żyje, żyje nam.Niech żyje nam.A kto Marica.- zaśpiewaliśmy wszyscy.Marica bardzo cieszy się z tych urodzin.Ani trochę nie płacze cały czas jest uśmiechnięta.
Nawiązała bardzo dobry kontakt z Magdalen.Strasznie ją polubiła.Imprezka potrwała do 2 w nocy.Było super fajnie.





I Jak podoba wam się?
Nasza Marica kończy roczek.Sweet ;*
Komentujcie :) Przepraszam, że nie dodawałam rozdziałów z powodu awarii.Ale teraz mam zwichniętą nogę więc będę siedziała więcej na laptopie :) I sorry, że aż taki krótki dziś.Mam chyba lenia ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz