środa, 28 maja 2014

Rozdział 11

"Piżama Party"
*Violetta*
Dziś u mnie są piżama Party.Strasznie się ciesze.Chłopaki będą ze sobą razem.Nie mogę się doczekać, mała jest już u Wesi i Diego.Została tam na noc wczoraj.Zrobiłam jej zdjęcie komórką jak spała.Jest słodka.Urosła, ale przyzwyczaiła się do smoczka.Teraz się bez niego nie rusza.Angie mówi, że się oduczy tego jak trochę podrośnie.Leon idzie z chłopakami nad jezioro niedaleko naszego domu.My wolimy spędzić ten czas w domu a oni nad jeziorem w jednym namiocie.Ech.Z tymi chłopakami to tak jest.Sami chcieli iść no to nikt im nie zabrania.
*18:00*
Wszystkie już są.Nie mogłam się ich doczekać.
- Chodźcie do góry dziewczyny- zawołałam.- Ja wezmę tylko przekąski.
One szybko poszły do góry.Ustaliliśmy, że już o 18:00 przebierzemy się w piżamki.Super.Weszłam do specjalnego pokoju gdzie przychodzę odpocząć lub spać wtedy kiedy pokłócę się z Leonem.Ale to nie często się zdarza.
- No to o czym gadamy?- zapytała Cami.
- No nie wiem a co u was?- zadała pytanie Francesca.- Naty ty mów pierwsza.
- No wiecie ostatnio Maxi i ja byliśmy na plaży no i teraz najważniejsze....- powiedziała nasza przyjaciółka.
- Mów, mów bo nie wytrzymamy- krzyczały dziewczyny jedna przez drugą.
- No dobrze powiem wam.A więc jestem w ciąży.- wykrztusiła Naty.
Wszystkie cieszyliśmy się z tej wiadomości.Jej! Margaret będzie miała rodzeństwo.
*21:05*
- Czekajcie dziewczyny tylko skoczę do toalety.Zaraz wracam.- rzekła Natalia.
Wyszła.
- Fajnie, że Naty jest w ciąży.- zawołałam.
- No pewnie- powiedziały wszystkie.
Rozmowa o nowym potomku Naxi ciągła się dalej.Przyszła Natalia.
- Przepraszam, że byłam tak długo, ale wiecie wymioty.- odrzekła.
- Nic się nie dzieje.Chodź do nas!- zawołałam.
*Leon*
Chyba lepiej było trzeba posłuchać Violi.Teraz jeden przez drugiego się kłóci w namiocie.
- Andres!Nie kop mnie!- krzyknął Marco.
- Marco ciszej.Chce się wyspać.- zawołał Maxi.
- Dobra cicho chłopaki.- powiedział Fede zmęczony.
Mam powoli dość.Poszłem się przewietrzyć.
*10 rano*
Chłopki chcą mi zrobić zdjęcie.O kurde udało się im.W sumie nie jest takie złe.I prawdopodobnie wysyłają je Vilu.
Wysłali.
*2 godziny później*
Nie wysyłają odpowiedzi.Co jest cholera jasna?
Nie wiec co się stało?Może po prostu tak sobie ustaliły.Nie mam pojęcia co nasze krejzolki wymyśliły.
- Ej chłopaki chodźcie.- zawołałem.
Przybiegli jak huragany.
Miałem plan.Przebiegły i szatański jak nigdy dotąd.
*30 minut później*
Przyjechaliśmy.Po cichu poszliśmy wystraszyć dziewczyny.Wiedziałem gdzie się znajdują.W specjalnym pokoju Violi.Już mieliśmy je przestraszyć a tu nagle śpią.Jak zabite.Oczywiście co to by były za piżama Party bez alkoholu.Przecież na stoliku od kawy był kieliszek od wina.Chyba, któraś trochę wypiła.O nie jak tylko się obudzi to sobie pogadamy.My nie piliśmy a one....?
Eh z naszymi dziewczynami to tak jest.

____________________________________

*2 godziny później*
Dziewczyny poszły.Czas z nią porozmawiać.
- Violu? Co to się stało?- zapytałem pokazując na kieliszek z winem.
- Przepraszam.- powiedziała.
- Dobrze.Wybaczam Ci!- rzekłam.
Potem mieliśmy czas wolny.Ale to co robiliśmy podczas tego czasu zostawię dla siebie.






__________________________________________*______________________________________

No i jak podoba się 11 rozdział? :*
Piżama Party.Jej!
Naty jest w ciąży.Sweet :D
Oj alkohol wdał się do zabawy :)
He, he na końcu może nic nie mówię :P
Do następnego :)











































2 komentarze: